Spacerowałam po terenach watahy.Trafiłam na Matta.
-Cześć!- krzyknęłam.
-Hej.- uśmiechnął się basior idąc w moją stronę.
-Gdzie idziesz?- spytałam stając na przeciw niego.
-Nie wiem.Nie mam co robić.Ostatnio nic się nie dzieje.Miałem nadzieję,że znajdę coś do roboty właśnie tutaj.-rzekł.
-No to witaj w klubie Matt.Ja też nie mam co robić.- uśmiechnęłam się.
-To może idziesz ze mną na takie małe polowanko?-spytał Matt.
-No... Ok.-rzekłam bez chwili zastanowienia.
Było tam bardzo fajnie. Wróciliśmy cali w błocie.Chyba nigdy nie zapomnę tego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz