Leżałem sobie w mojej jaskini, kiedy zauważyłem cień
przebiegający obok wejścia. Postanowiłem za nim pójść. Doszedłem tak aż do Alei
Miłości. Na szczęście to była wadera. Podbiegłem do niej truchtem.
- Hej śliczna - zagadnąłem. - Co tu robisz?
- Poszłam tylko na spacer - powiedziała. – Jestem Kaya, a
ty?
- Pięknie - uśmiechnąłem się pazernie. - Ja nazywam się Matt.
Co powiesz na wspólną przechadzkę?
- Z przyjemnością- powiedziała Kaya.
I razem udaliśmy się na spacer. Chodziliśmy tu i tam i dotarliśmy
do Alei Róż. A tam może lepiej nie mówić co robiliśmy… Ale było super.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz