niedziela, 16 listopada 2014

OD James

Dziś rano obudziłem się wcześniej niż zwykle. Leniwym krokiem wyszedłem przed jaskinię. Chłodne powietrze wczesnego ranka ożywiło mnie. Ziewnąłem głośno i rozciągnąłem się w tradycyjny sposób(jak to robi każdy psowaty). Słońce jeszcze nie zaszczyciło mnie swą obecnością na nieboskłonie, lecz widać było już oznaki iż za chwilę się pojawi, czyli jest wczesna pora. Nie chciałem wracać do snu, wolałem nieco rozprostować kości. Potem miałem uczyć jakieś dwa szczeniaki polować... zobaczymy co z tego wyniknie. 
Po pół godzinnym spacerze, wróciłem do jaskini. Było już całkowicie jasno. Przed grotą czekały już te szczeniaki, bawiły się w najlepsze. Westchnąłem cicho i stanąłem przed nimi. 
- To was mam uczyć polować? - Spytałem pogodnym tonem. 
Przestały się bawić i spojrzały na mnie. 
- Tak. - Odpowiedziały razem i zaśmiały się cicho. 
- Dobrze, a więc... 
- Jestem Abbe. - Wtrącił się. 
- A ja Maiaa. 
- Ja jestem James. - Przedstawiłem się - Dziś będzie trochę teorii, ale będzie też praktyka. Pamiętajcie, praktyka czyni mistrza. Pierwsze pytanie, od czego trzeba zacząć polowanie? 
- Od tropienia! - Wykrzyknęły jednocześnie. 
Po drodze do lasu, gdy ja podawałem im instrukcje i im demonstrowałem różne rzeczy przydatne przy polowaniu, mówiłem głównie o teorii, lecz jak już coś wytropią to w tedy będzie... więcej praktyki. 
Po półgodzinnym chodzeniu, chyba powiedziałem im wszystko co wiedziałem o tropieniu, czyli że każdy szczegół jest ważny, najskuteczniejszą metodą jest węszenie, ale przydatne są też zmysły słuchu i wzroku. W końcu różowawa waderka oznajmiła że znalazła świeży trop zająca. Spojrzałem na odbity ślad w wilgotnej glebie. Rzeczywiście, a do tego z tropu wnioskowało iż kulał idealny cel dla początkujących. Wytłumaczyłem im skąd wiem że kuleje i na którą łapę. Otóż, tylna lewa łapa tego szaracza była bardzo delikatnie odbita i do tego w dość nienaturalny sposób jak dla zająców, co wskazywało na to iż ma mocno uszkodzoną łapę. Nie marnując czasu kazałem szczeniakom go znaleźć i podałem dokładne instrukcje. Szybko to zrobiły. Podczas pościgu popełniły kilka dość istotnych błędów, lecz i tak go dopadły. Poszło dzisiejsza lekcja zakończyła się sukcesem dzieciaków. 
W drodze powrotnej tłumaczyłem im na czym polegały ich błędy. Że należy jak najbardziej być uważnym na gałązki, liście podczas skradania się, a podczas pościgu trzeba współpracować. 
W gruncie rzeczy, to dobrzy z nich uczniowie. To był pierwszy dzień nauki... ciekawe jak będzie w kolejnych dniach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz