Nagle podszedł do mnie jakiś wilk.
- Witam.-uśmiechnął się.
-Cześć- powiedziałam lekko przestraszona.
- Przysłano mnie po to abym cie uwolnił z tego okropnego więzienia-powiedział.
- Co? Kto cię tu przysłał?- zapytałam.
- Nie mogę ci powiedzieć, ale gwarantuję, że nic ci nie zrobię.- odparł basior.
Więc mu zaufałam.
-Dziękuję.- ucieszyłam się.
-Choć uciekamy! -krzyknął.
I uciekliśmy. Biegliśmy przez lasy i łąki bardzo długo. Wreszcie dotarliśmy do miejsca w którym było bezpiecznie.
Od tamtej pory czułam się taka bezpieczna i byłam bardzo wdzięczna wilkowi który mnie uratował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz