- Zgadywałem. - Skutecznie ukryłem mały uśmiech który na chwilę wypełzł mi na pysk. - Gdzie szedłeś?
-Co? - Zdziwiło go chyba moje pytanie.
Już otwierałem pysk aby wytłumaczyć o co mi chodzi lecz on był szybszy, bo najwidoczniej zorientował się o co mi chodzi.
- A! Chodzi o to gdzie zmierzałem zanim na Ciebie wpadłem?
- Tak. - Kiwnąłem przytakująco głową.
- Spacerowałem sobie... tak bez celu. - Tłumaczył.
Rozejrzałem się dookoła. Słońce wyjątkowo mocno świeciło, a wiatru wręcz nie było. Piękny dzień. W sumie.. to ja też powinienem nieco zapoznać się z terenami watahy. Westchnąłem cicho wracając wzrokiem do basiora.
- To ja może już nie przeszkadzam. Miło było poznać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz