niedziela, 16 listopada 2014

OD Rainbow Dash

Szłam, bacznie rozglądając się po okolicy, by po pierwsze: odnaleźć się w tym terenie, a po drugie: znaleźć miejsce do spania na potem. Oczywiście nie pogardziłabym również spotkaniem z innym wilkiem, ale głównym celem wyprawy było trochę poznać teren. Ostrożnie stąpałam po ziemi, nie chcąc podeptać paru uroczych, małych jaszczurek, które chyba mnie polubiły, bo szły za mną od jakiegoś czasu. Nie napotkałam narazie na nikogo, a przecież popołudnie to chyba pora, gdy nie siedzi się w norach, jaskiniach tylko wychodzi się na zewnątrz, ale może się mylę. Może tu inne zwyczaje. Nie przejmując się niczym (no, może oprócz tych jaszczurek) i beztrosko wędrowałam od krzewu do krzewu, od drzewa do drzewa podskakując radośnie co jakiś czas. Po długiej wędrówce znalazłam wreszcie jakąś fajną jaskinię. Była pora, podczas której zaraz się miało zmierzchać. Napiłam się wody, pożegnałam się z jaszczurkami, które ciągle, wiecznie mi towarzyszyły, a teraz swimi maciupeńkimi nóżeczkami pouciekały do swoich malutkich domków. Ja po jakiejś chwili również poszłam do swojej jaskini i położyłam się spać.

OD James

Dziś rano obudziłem się wcześniej niż zwykle. Leniwym krokiem wyszedłem przed jaskinię. Chłodne powietrze wczesnego ranka ożywiło mnie. Ziewnąłem głośno i rozciągnąłem się w tradycyjny sposób(jak to robi każdy psowaty). Słońce jeszcze nie zaszczyciło mnie swą obecnością na nieboskłonie, lecz widać było już oznaki iż za chwilę się pojawi, czyli jest wczesna pora. Nie chciałem wracać do snu, wolałem nieco rozprostować kości. Potem miałem uczyć jakieś dwa szczeniaki polować... zobaczymy co z tego wyniknie. 
Po pół godzinnym spacerze, wróciłem do jaskini. Było już całkowicie jasno. Przed grotą czekały już te szczeniaki, bawiły się w najlepsze. Westchnąłem cicho i stanąłem przed nimi. 
- To was mam uczyć polować? - Spytałem pogodnym tonem. 
Przestały się bawić i spojrzały na mnie. 
- Tak. - Odpowiedziały razem i zaśmiały się cicho. 
- Dobrze, a więc... 
- Jestem Abbe. - Wtrącił się. 
- A ja Maiaa. 
- Ja jestem James. - Przedstawiłem się - Dziś będzie trochę teorii, ale będzie też praktyka. Pamiętajcie, praktyka czyni mistrza. Pierwsze pytanie, od czego trzeba zacząć polowanie? 
- Od tropienia! - Wykrzyknęły jednocześnie. 
Po drodze do lasu, gdy ja podawałem im instrukcje i im demonstrowałem różne rzeczy przydatne przy polowaniu, mówiłem głównie o teorii, lecz jak już coś wytropią to w tedy będzie... więcej praktyki. 
Po półgodzinnym chodzeniu, chyba powiedziałem im wszystko co wiedziałem o tropieniu, czyli że każdy szczegół jest ważny, najskuteczniejszą metodą jest węszenie, ale przydatne są też zmysły słuchu i wzroku. W końcu różowawa waderka oznajmiła że znalazła świeży trop zająca. Spojrzałem na odbity ślad w wilgotnej glebie. Rzeczywiście, a do tego z tropu wnioskowało iż kulał idealny cel dla początkujących. Wytłumaczyłem im skąd wiem że kuleje i na którą łapę. Otóż, tylna lewa łapa tego szaracza była bardzo delikatnie odbita i do tego w dość nienaturalny sposób jak dla zająców, co wskazywało na to iż ma mocno uszkodzoną łapę. Nie marnując czasu kazałem szczeniakom go znaleźć i podałem dokładne instrukcje. Szybko to zrobiły. Podczas pościgu popełniły kilka dość istotnych błędów, lecz i tak go dopadły. Poszło dzisiejsza lekcja zakończyła się sukcesem dzieciaków. 
W drodze powrotnej tłumaczyłem im na czym polegały ich błędy. Że należy jak najbardziej być uważnym na gałązki, liście podczas skradania się, a podczas pościgu trzeba współpracować. 
W gruncie rzeczy, to dobrzy z nich uczniowie. To był pierwszy dzień nauki... ciekawe jak będzie w kolejnych dniach.

OD Śnieżka cd. Micky

 Podeszłam do Matta i zapytałam: 
- Słuchaj to wracamy na trening? 
- Jak ty chcesz- odpowiedział zamyślony. 
-Ja się Ciebie pytam. 
- Tak- odpowiedział od niechcenia. 
- Co się dziś z tobą dzieje zachowujesz się dziwnie. 
Nie wiedziałam co się z nim dzieje,ale widziałam,że jest bardzo smutny i przygnębiony. Było mi go bardzo żal. Matt nie chciał mi nic powiedzieć.Myślałam,że może mogę mu jakoś pomóc. 

<Micky?>

OD Alex cd. Diana

Dziś miałem wielką ochotę na spacer. Niestety nie miałem z kim iść. Podszedłem do Śnieżki i zapytałem: 
- Pójdziesz ze mną na spacer? 
- Oczywiście! Masz pomysł gdzie? -zapytała. 
-Gdzie mnie oczy poniosą. - powiedziałem uradowany. 
- Dobrze. - odparła, i zaczęliśmy iść. 
- Śnieżka powiedz mi, bo nie za bardzo wiem, co ty lubisz robić?... 


<Diana?> Teraz ty pomyśl :)

Adopcje

Uwaga Abbe i Maiaa zostali adoptowani przez Nel i Micky Gratulujemy!!!

Szkolenie wilków

Maiaa- łowy i równowaga (1 dzień)

Abbe- walki i łowy (1 dzień)

Wilki mieszkają razem z rodzicami w Błękitnej Jaskini!!


Konkurs

Uwaga konkurs! Na najaktywniejszego członka tygodnia. Należy napisać jak najwięcej opowiadań w ciągu tygodnia zgłoszenia wysyłamy do poniedziałku. Na doggi lub howrse. Zapraszamy! wszystko w zakładce konkursy.

OD Matt

 Mam taką wadę, że prawie cały czas zawsze ale to zawsze jestem głodny. Myślałem może kiedyś mi to przejdzie, ale co?... no właśnie nic. Żyję już długo na tym świecie a do watahy, należę krótko. Kiedyś mój nos wyniuchał Piękny zapach surowego mięsa. I w tej chwili do głowy wpadł mi pewien pomysł.
- Zrobię pizze!- krzyknąłem pełen zapału i zabrałem się do roboty.
Najpierw wybrałem się na poszukiwanie jakiegoś grubego jelenia, aby było sporo mięsa. To miała być taka moja własna pizza. Znalazłem jelenia i postanowiłem dodać jeszcze kilka rzeczy. Znalazłem pokrzywę, zerwałem kilka liści. Miętę Owoce papai i chyba jeszcze znalazłem królika, którego upolowałem. A no i jeszcze mleko z kokosów. Zabrałem się do jej robienia na mięsie zamiast ciasta ułożyłem wszystkie składniki moimi brudnymi łapami, i przez przypadek wkradło się tam trochę błota, ale to nic. Miałem tylko problem z jej usmażeniem więc podałem surową, a wszystkie składniki dokleiłem błotem z wodą. Pizza ‘’Mięsoniezjadalna’’  Wiem, nie brzmiało to dobrze, ale była wyborna.
-Mniam- zajadałem się- łapy lizać.

Potem dałem spróbować innym wilkom, którym też bardzo smakowała moja pizza.