niedziela, 16 listopada 2014

OD Rainbow Dash

Szłam, bacznie rozglądając się po okolicy, by po pierwsze: odnaleźć się w tym terenie, a po drugie: znaleźć miejsce do spania na potem. Oczywiście nie pogardziłabym również spotkaniem z innym wilkiem, ale głównym celem wyprawy było trochę poznać teren. Ostrożnie stąpałam po ziemi, nie chcąc podeptać paru uroczych, małych jaszczurek, które chyba mnie polubiły, bo szły za mną od jakiegoś czasu. Nie napotkałam narazie na nikogo, a przecież popołudnie to chyba pora, gdy nie siedzi się w norach, jaskiniach tylko wychodzi się na zewnątrz, ale może się mylę. Może tu inne zwyczaje. Nie przejmując się niczym (no, może oprócz tych jaszczurek) i beztrosko wędrowałam od krzewu do krzewu, od drzewa do drzewa podskakując radośnie co jakiś czas. Po długiej wędrówce znalazłam wreszcie jakąś fajną jaskinię. Była pora, podczas której zaraz się miało zmierzchać. Napiłam się wody, pożegnałam się z jaszczurkami, które ciągle, wiecznie mi towarzyszyły, a teraz swimi maciupeńkimi nóżeczkami pouciekały do swoich malutkich domków. Ja po jakiejś chwili również poszłam do swojej jaskini i położyłam się spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz