niedziela, 16 listopada 2014
OD Rainbow Dash
Szłam, bacznie rozglądając się po okolicy, by po pierwsze: odnaleźć się w tym terenie, a po drugie: znaleźć miejsce do spania na potem. Oczywiście nie pogardziłabym również spotkaniem z innym wilkiem, ale głównym celem wyprawy było trochę poznać teren. Ostrożnie stąpałam po ziemi, nie chcąc podeptać paru uroczych, małych jaszczurek, które chyba mnie polubiły, bo szły za mną od jakiegoś czasu. Nie napotkałam narazie na nikogo, a przecież popołudnie to chyba pora, gdy nie siedzi się w norach, jaskiniach tylko wychodzi się na zewnątrz, ale może się mylę. Może tu inne zwyczaje. Nie przejmując się niczym (no, może oprócz tych jaszczurek) i beztrosko wędrowałam od krzewu do krzewu, od drzewa do drzewa podskakując radośnie co jakiś czas. Po długiej wędrówce znalazłam wreszcie jakąś fajną jaskinię. Była pora, podczas której zaraz się miało zmierzchać. Napiłam się wody, pożegnałam się z jaszczurkami, które ciągle, wiecznie mi towarzyszyły, a teraz swimi maciupeńkimi nóżeczkami pouciekały do swoich malutkich domków. Ja po jakiejś chwili również poszłam do swojej jaskini i położyłam się spać.
OD James
Dziś rano obudziłem się wcześniej niż zwykle. Leniwym krokiem wyszedłem przed jaskinię. Chłodne powietrze wczesnego ranka ożywiło mnie. Ziewnąłem głośno i rozciągnąłem się w tradycyjny sposób(jak to robi każdy psowaty). Słońce jeszcze nie zaszczyciło mnie swą obecnością na nieboskłonie, lecz widać było już oznaki iż za chwilę się pojawi, czyli jest wczesna pora. Nie chciałem wracać do snu, wolałem nieco rozprostować kości. Potem miałem uczyć jakieś dwa szczeniaki polować... zobaczymy co z tego wyniknie.
Po pół godzinnym spacerze, wróciłem do jaskini. Było już całkowicie jasno. Przed grotą czekały już te szczeniaki, bawiły się w najlepsze. Westchnąłem cicho i stanąłem przed nimi.
- To was mam uczyć polować? - Spytałem pogodnym tonem.
Przestały się bawić i spojrzały na mnie.
- Tak. - Odpowiedziały razem i zaśmiały się cicho.
- Dobrze, a więc...
- Jestem Abbe. - Wtrącił się.
- A ja Maiaa.
- Ja jestem James. - Przedstawiłem się - Dziś będzie trochę teorii, ale będzie też praktyka. Pamiętajcie, praktyka czyni mistrza. Pierwsze pytanie, od czego trzeba zacząć polowanie?
- Od tropienia! - Wykrzyknęły jednocześnie.
Po drodze do lasu, gdy ja podawałem im instrukcje i im demonstrowałem różne rzeczy przydatne przy polowaniu, mówiłem głównie o teorii, lecz jak już coś wytropią to w tedy będzie... więcej praktyki.
Po półgodzinnym chodzeniu, chyba powiedziałem im wszystko co wiedziałem o tropieniu, czyli że każdy szczegół jest ważny, najskuteczniejszą metodą jest węszenie, ale przydatne są też zmysły słuchu i wzroku. W końcu różowawa waderka oznajmiła że znalazła świeży trop zająca. Spojrzałem na odbity ślad w wilgotnej glebie. Rzeczywiście, a do tego z tropu wnioskowało iż kulał idealny cel dla początkujących. Wytłumaczyłem im skąd wiem że kuleje i na którą łapę. Otóż, tylna lewa łapa tego szaracza była bardzo delikatnie odbita i do tego w dość nienaturalny sposób jak dla zająców, co wskazywało na to iż ma mocno uszkodzoną łapę. Nie marnując czasu kazałem szczeniakom go znaleźć i podałem dokładne instrukcje. Szybko to zrobiły. Podczas pościgu popełniły kilka dość istotnych błędów, lecz i tak go dopadły. Poszło dzisiejsza lekcja zakończyła się sukcesem dzieciaków.
W drodze powrotnej tłumaczyłem im na czym polegały ich błędy. Że należy jak najbardziej być uważnym na gałązki, liście podczas skradania się, a podczas pościgu trzeba współpracować.
W gruncie rzeczy, to dobrzy z nich uczniowie. To był pierwszy dzień nauki... ciekawe jak będzie w kolejnych dniach.
Po pół godzinnym spacerze, wróciłem do jaskini. Było już całkowicie jasno. Przed grotą czekały już te szczeniaki, bawiły się w najlepsze. Westchnąłem cicho i stanąłem przed nimi.
- To was mam uczyć polować? - Spytałem pogodnym tonem.
Przestały się bawić i spojrzały na mnie.
- Tak. - Odpowiedziały razem i zaśmiały się cicho.
- Dobrze, a więc...
- Jestem Abbe. - Wtrącił się.
- A ja Maiaa.
- Ja jestem James. - Przedstawiłem się - Dziś będzie trochę teorii, ale będzie też praktyka. Pamiętajcie, praktyka czyni mistrza. Pierwsze pytanie, od czego trzeba zacząć polowanie?
- Od tropienia! - Wykrzyknęły jednocześnie.
Po drodze do lasu, gdy ja podawałem im instrukcje i im demonstrowałem różne rzeczy przydatne przy polowaniu, mówiłem głównie o teorii, lecz jak już coś wytropią to w tedy będzie... więcej praktyki.
Po półgodzinnym chodzeniu, chyba powiedziałem im wszystko co wiedziałem o tropieniu, czyli że każdy szczegół jest ważny, najskuteczniejszą metodą jest węszenie, ale przydatne są też zmysły słuchu i wzroku. W końcu różowawa waderka oznajmiła że znalazła świeży trop zająca. Spojrzałem na odbity ślad w wilgotnej glebie. Rzeczywiście, a do tego z tropu wnioskowało iż kulał idealny cel dla początkujących. Wytłumaczyłem im skąd wiem że kuleje i na którą łapę. Otóż, tylna lewa łapa tego szaracza była bardzo delikatnie odbita i do tego w dość nienaturalny sposób jak dla zająców, co wskazywało na to iż ma mocno uszkodzoną łapę. Nie marnując czasu kazałem szczeniakom go znaleźć i podałem dokładne instrukcje. Szybko to zrobiły. Podczas pościgu popełniły kilka dość istotnych błędów, lecz i tak go dopadły. Poszło dzisiejsza lekcja zakończyła się sukcesem dzieciaków.
W drodze powrotnej tłumaczyłem im na czym polegały ich błędy. Że należy jak najbardziej być uważnym na gałązki, liście podczas skradania się, a podczas pościgu trzeba współpracować.
W gruncie rzeczy, to dobrzy z nich uczniowie. To był pierwszy dzień nauki... ciekawe jak będzie w kolejnych dniach.
OD Śnieżka cd. Micky
Podeszłam do Matta i zapytałam:
- Słuchaj to wracamy na trening?
- Jak ty chcesz- odpowiedział zamyślony.
-Ja się Ciebie pytam.
- Tak- odpowiedział od niechcenia.
- Co się dziś z tobą dzieje zachowujesz się dziwnie.
Nie wiedziałam co się z nim dzieje,ale widziałam,że jest bardzo smutny i przygnębiony. Było mi go bardzo żal. Matt nie chciał mi nic powiedzieć.Myślałam,że może mogę mu jakoś pomóc.
<Micky?>
- Słuchaj to wracamy na trening?
- Jak ty chcesz- odpowiedział zamyślony.
-Ja się Ciebie pytam.
- Tak- odpowiedział od niechcenia.
- Co się dziś z tobą dzieje zachowujesz się dziwnie.
Nie wiedziałam co się z nim dzieje,ale widziałam,że jest bardzo smutny i przygnębiony. Było mi go bardzo żal. Matt nie chciał mi nic powiedzieć.Myślałam,że może mogę mu jakoś pomóc.
<Micky?>
OD Alex cd. Diana
Dziś miałem wielką ochotę na spacer. Niestety nie miałem z kim iść. Podszedłem do Śnieżki i zapytałem:
- Pójdziesz ze mną na spacer?
- Oczywiście! Masz pomysł gdzie? -zapytała.
-Gdzie mnie oczy poniosą. - powiedziałem uradowany.
- Dobrze. - odparła, i zaczęliśmy iść.
- Śnieżka powiedz mi, bo nie za bardzo wiem, co ty lubisz robić?...
<Diana?> Teraz ty pomyśl :)
- Pójdziesz ze mną na spacer?
- Oczywiście! Masz pomysł gdzie? -zapytała.
-Gdzie mnie oczy poniosą. - powiedziałem uradowany.
- Dobrze. - odparła, i zaczęliśmy iść.
- Śnieżka powiedz mi, bo nie za bardzo wiem, co ty lubisz robić?...
<Diana?> Teraz ty pomyśl :)
Adopcje
Uwaga Abbe i Maiaa zostali adoptowani przez Nel i Micky Gratulujemy!!!
Szkolenie wilków
Maiaa- łowy i równowaga (1 dzień)
Abbe- walki i łowy (1 dzień)
Wilki mieszkają razem z rodzicami w Błękitnej Jaskini!!
Wilki mieszkają razem z rodzicami w Błękitnej Jaskini!!
Konkurs
Uwaga konkurs! Na najaktywniejszego członka tygodnia. Należy napisać jak najwięcej opowiadań w ciągu tygodnia zgłoszenia wysyłamy do poniedziałku. Na doggi lub howrse. Zapraszamy! wszystko w zakładce konkursy.
OD Matt
Mam taką wadę, że prawie cały czas zawsze ale to zawsze
jestem głodny. Myślałem może kiedyś mi to przejdzie, ale co?... no właśnie nic.
Żyję już długo na tym świecie a do watahy, należę krótko. Kiedyś mój nos
wyniuchał Piękny zapach surowego mięsa. I w tej chwili do głowy wpadł mi pewien
pomysł.
- Zrobię pizze!- krzyknąłem pełen zapału i zabrałem się do
roboty.
Najpierw wybrałem się na poszukiwanie jakiegoś grubego
jelenia, aby było sporo mięsa. To miała być taka moja własna pizza. Znalazłem
jelenia i postanowiłem dodać jeszcze kilka rzeczy. Znalazłem pokrzywę, zerwałem
kilka liści. Miętę Owoce papai i chyba jeszcze znalazłem królika, którego
upolowałem. A no i jeszcze mleko z kokosów. Zabrałem się do jej robienia na
mięsie zamiast ciasta ułożyłem wszystkie składniki moimi brudnymi łapami, i
przez przypadek wkradło się tam trochę błota, ale to nic. Miałem tylko problem
z jej usmażeniem więc podałem surową, a wszystkie składniki dokleiłem błotem z
wodą. Pizza ‘’Mięsoniezjadalna’’ Wiem,
nie brzmiało to dobrze, ale była wyborna.
-Mniam- zajadałem się- łapy lizać.
Potem dałem spróbować innym wilkom, którym też bardzo
smakowała moja pizza.
piątek, 14 listopada 2014
OD Matt
Leżałem sobie w mojej jaskini, kiedy zauważyłem cień
przebiegający obok wejścia. Postanowiłem za nim pójść. Doszedłem tak aż do Alei
Miłości. Na szczęście to była wadera. Podbiegłem do niej truchtem.
- Hej śliczna - zagadnąłem. - Co tu robisz?
- Poszłam tylko na spacer - powiedziała. – Jestem Kaya, a
ty?
- Pięknie - uśmiechnąłem się pazernie. - Ja nazywam się Matt.
Co powiesz na wspólną przechadzkę?
- Z przyjemnością- powiedziała Kaya.
I razem udaliśmy się na spacer. Chodziliśmy tu i tam i dotarliśmy
do Alei Róż. A tam może lepiej nie mówić co robiliśmy… Ale było super.
OD Kaya
Dzisiejszego poranka patrolowałam tereny watahy. Kilka
obcych wilków było na granicach. Nie mieliśmy wrogów .. ale nie były to wilki chcące
do nas dołączyć. Gdy wzniosłam się ponad korony drzew wilki uciekły. Wylądowałam na polanie ktoś mnie wtedy
zaczepił. Nie wiedziałam kto to był. Obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam…
Śnieżkę, która płakał pod wodospadem. Powiedziała mi, że podeptały ją wilki, które gnały szybko w lewą
stronę. Wtedy wytłumaczyłam jej, że nie mam bladego pojęcia co to za basiory.
Gdy wróciłyśmy do watahy zobaczyłyśmy, że wilki zdążyły już tam dotrzeć. Trochę
się zmartwiłyśmy i szybko pognałyśmy do jaskini. Tam zobaczyłyśmy balony i
różnego rodzaju dekoracje. Zdziwiłyśmy się i w tej chwili do jaskini weszły basiory. Okazały się bardzo miłymi
wilkami i dekoracje, które były powieszone w mieszkaniu są dla wilka, który
obchodził dzisiaj swoje 3000 urodziny. Potem składaliśmy mu życzenia i wszystko
dobrze się skończyło.
czwartek, 13 listopada 2014
OD James C.D. Alex
- Zgadywałem. - Skutecznie ukryłem mały uśmiech który na chwilę wypełzł mi na pysk. - Gdzie szedłeś?
-Co? - Zdziwiło go chyba moje pytanie.
Już otwierałem pysk aby wytłumaczyć o co mi chodzi lecz on był szybszy, bo najwidoczniej zorientował się o co mi chodzi.
- A! Chodzi o to gdzie zmierzałem zanim na Ciebie wpadłem?
- Tak. - Kiwnąłem przytakująco głową.
- Spacerowałem sobie... tak bez celu. - Tłumaczył.
Rozejrzałem się dookoła. Słońce wyjątkowo mocno świeciło, a wiatru wręcz nie było. Piękny dzień. W sumie.. to ja też powinienem nieco zapoznać się z terenami watahy. Westchnąłem cicho wracając wzrokiem do basiora.
- To ja może już nie przeszkadzam. Miło było poznać.
środa, 12 listopada 2014
OD Alex C.D. Matt
- Wiesz co nie mogę. Muszę iść na spotkanie naszej watahy, bo jestem już spóźniony.-odparłem.
- Ok. Pójdę sam, ale przyjdź po tym spotkaniu.-powiedział Matt.
-A ty nie idziesz?-zapytałem.
-Nie...-odparł Matt.
-Ok.-powiedziałem i poszedłem.
Matt został sam. Kiedy doszedł do tej groty położył się w niej i zasnął. Ja szedłem szybkim krokiem na spotkanie. Na nim wszyscy pytali się mnie gdzie jest Matt, ale ja dokładnie nie wiedziałem gdzie on jest. Powiedziałem, że poszedł do naszej groty. Przewodniczący rady wilków powiedział abyśmy wszyscy poszli i go poszukali. Nie szukaliśmy go zbyt długo, bo Matt rzeczywiście był w naszej jaskini. Wtedy już wszyscy razem zabraliśmy Matta domu i ja powiedziałem mu co było ba spotkaniu.
- Ok. Pójdę sam, ale przyjdź po tym spotkaniu.-powiedział Matt.
-A ty nie idziesz?-zapytałem.
-Nie...-odparł Matt.
-Ok.-powiedziałem i poszedłem.
Matt został sam. Kiedy doszedł do tej groty położył się w niej i zasnął. Ja szedłem szybkim krokiem na spotkanie. Na nim wszyscy pytali się mnie gdzie jest Matt, ale ja dokładnie nie wiedziałem gdzie on jest. Powiedziałem, że poszedł do naszej groty. Przewodniczący rady wilków powiedział abyśmy wszyscy poszli i go poszukali. Nie szukaliśmy go zbyt długo, bo Matt rzeczywiście był w naszej jaskini. Wtedy już wszyscy razem zabraliśmy Matta domu i ja powiedziałem mu co było ba spotkaniu.
Uwaga!
Ludzie piszcie opowiadania i wysyłajcie linki na watahe do wszystkich których znacie plis niedługo będzie logo :) i dawajcie propozycje na konkursy na doggi lub howrse.
OD Matt cd. Alex
Spacerowałem po lesie, kiedy w oddali usłyszałem biegnącego wilka. Szybko przybrałem postać orła, wzbiłem się w powietrze i skoczyłem na drzewo.
Po chwili nadbiegł wilk którego się spodziewałem. Zatrzymał się i rozejrzał, lecz ja nadal go nie rozpoznawałem. Nagle znów poderwał się do biegu, a ją śledziłem go z góry.
- To Alex!!- krzyknąłem.
Ale było to dziwne bo jakby mój kolega mnie śledził. Potem to ja za nim szedłem i dotarliśmy do wodospadu.
Alex zatrzymał się i zaczął pić. Wylądowałem obok niego i przybrałem z powrotem swoją naturalną postać.
- Co tu robisz? - zapytałem.
Wilk odwrócił się nagle, lecz zaraz się uśmiechnął.
- Och, to tylko ty. Przestraszyłeś mnie trochę - powiedział z ulgą.
- O witaj Matt!!- Idziemy do naszej groty?...
Po chwili nadbiegł wilk którego się spodziewałem. Zatrzymał się i rozejrzał, lecz ja nadal go nie rozpoznawałem. Nagle znów poderwał się do biegu, a ją śledziłem go z góry.
- To Alex!!- krzyknąłem.
Ale było to dziwne bo jakby mój kolega mnie śledził. Potem to ja za nim szedłem i dotarliśmy do wodospadu.
Alex zatrzymał się i zaczął pić. Wylądowałem obok niego i przybrałem z powrotem swoją naturalną postać.
- Co tu robisz? - zapytałem.
Wilk odwrócił się nagle, lecz zaraz się uśmiechnął.
- Och, to tylko ty. Przestraszyłeś mnie trochę - powiedział z ulgą.
- O witaj Matt!!- Idziemy do naszej groty?...
OD Alex cd. James
Spacerowałem po terenach. Było tutaj wszędzie pełno słońca. Wkońcu lato. Nagle natknąłem się na wilka. Zderzyliśmy się.
- Przepraszam...- jęknąłem wstając z ziemi.
- Nic się nie stało.-rzekł wilk.
Spojrzałem na niego. Wilk wstawał.
- Mam na imię James.- powiedział.
- Ja Alex, ale mów na mnie Alek lub...- wilk przerwał mi zdanie.
-Albo All?- zapytał.
- Tak. A skąd wiedziałeś?- zapytałem ze zdziwieniwm.
<James?>
- Przepraszam...- jęknąłem wstając z ziemi.
- Nic się nie stało.-rzekł wilk.
Spojrzałem na niego. Wilk wstawał.
- Mam na imię James.- powiedział.
- Ja Alex, ale mów na mnie Alek lub...- wilk przerwał mi zdanie.
-Albo All?- zapytał.
- Tak. A skąd wiedziałeś?- zapytałem ze zdziwieniwm.
<James?>
OD Kaya
Matt rzadko pojawia się na wszelkich uroczystościach.A to dlatego,że wszystkie wilki zaczynają go wypytywać kiedy się ustatkuje. Nigdy jednak nie opuścił urodzin Śnieżki.
- Oho...-zawołał James gdy usłyszał dzwonek do drzwi.-Idzie nasza "czarna owca''.
Śnieżka spojrzała na niego osłupiała. Czyżby jeszcze jeden prezent...? I wtedy do jaskini wszedł Matt.
- Przepraszam za spóźnienie.- wysapał.
James spojrzał na zegarek.
- Jak zwykle!- wycedził.-Wszyscy przychodzą na spotkanie na czas tylko nie ty!
- Wszyscy kupili Śnieżce słownik a ty... pewnie nie?- zapytał James.
- A ja taki drobiazg...- mruknął zawstydzony Matt.
-Hurra!- wykrzyknęła uradowana Śnieżka.
A Matt wyciągnął z torby pistolet na strzałki.
- Uważaj!!- pogroził Śnieżce James.- bo i ty się wyrodzisz z naszej watahy!...
- Oho...-zawołał James gdy usłyszał dzwonek do drzwi.-Idzie nasza "czarna owca''.
Śnieżka spojrzała na niego osłupiała. Czyżby jeszcze jeden prezent...? I wtedy do jaskini wszedł Matt.
- Przepraszam za spóźnienie.- wysapał.
James spojrzał na zegarek.
- Jak zwykle!- wycedził.-Wszyscy przychodzą na spotkanie na czas tylko nie ty!
- Wszyscy kupili Śnieżce słownik a ty... pewnie nie?- zapytał James.
- A ja taki drobiazg...- mruknął zawstydzony Matt.
-Hurra!- wykrzyknęła uradowana Śnieżka.
A Matt wyciągnął z torby pistolet na strzałki.
- Uważaj!!- pogroził Śnieżce James.- bo i ty się wyrodzisz z naszej watahy!...
Ogłoszenia!
UWAGA! Ważne!
* Poszukujemy osoby która mogłaby zrobić naszej watasze logo (coś w stylu zdjęcie wilków i na dole napis Wataha Wilczej Odwagi) pomysły wysyłajcie na doggi lub howrse.
* W związku z mała ilością wilków na naszej watasze prosimy o udostępnianie linku lub logo ( jeśli będzie) na doggi , howrse lub innych portalach społecznościowych.
* Prosimy o pisanie większej ilości opowiadań dziennie( chyba że ktoś w ogóle nie ma czasu), ale co najmniej 2 lub 3 opowiadania w tygodniu.
* Prosimy jeszcze o zgłaszanie się do konkursów oraz podajemy pomysły co można zmienić lub dodać.
To tyle ogłoszeń jeszcze raz bardzo prosimy o udostępnianie i pisanie opowiadań.
* Poszukujemy osoby która mogłaby zrobić naszej watasze logo (coś w stylu zdjęcie wilków i na dole napis Wataha Wilczej Odwagi) pomysły wysyłajcie na doggi lub howrse.
* W związku z mała ilością wilków na naszej watasze prosimy o udostępnianie linku lub logo ( jeśli będzie) na doggi , howrse lub innych portalach społecznościowych.
* Prosimy o pisanie większej ilości opowiadań dziennie( chyba że ktoś w ogóle nie ma czasu), ale co najmniej 2 lub 3 opowiadania w tygodniu.
* Prosimy jeszcze o zgłaszanie się do konkursów oraz podajemy pomysły co można zmienić lub dodać.
To tyle ogłoszeń jeszcze raz bardzo prosimy o udostępnianie i pisanie opowiadań.
wtorek, 11 listopada 2014
OD Kaya
W pewnym małym miasteczku żyje skromna rodzinka .Nie dawno sprowadzili się do tej miejscowości. Zamieszkali w opuszczonej od wielu lat watasze.
Wataha ta stała na samym końcu miasteczka. Chodzą pogłoski, że kilkanaście lat temu mieszkał tam basior najstarszy wilk świata. Wszyscy go znali. Pewnego burzliwego dnia poszedł na spacer i już nie wrócił. Teraz jego duch mści się na tych, którzy chcą tam mieszkać. Żaden z wilków nie odważyłby się wejść do tego straszliwego miejsca. W noc kiedy księżyc odbija swoje promienie dzieją się tam potworne rzeczy. Z watahy dobiegają jakieś dziwne odgłosy. Raz śmiech, raz płacz.
Właśnie ta rodzina zaczęła igrać z diabłem. Nie wiedzieli co ich czeka. Oni bez żadnego pojęcia o tym co się tam dzieje postanowili tam zamieszkać.
Potem wszyscy poszli obejrzeć watahę. To niesamowite miejsce miało tak wiele zakamarków, że zwiedzenie jej zajęło im całe popołudnie. Była piękna. Jednak cały czas atmosfera w niej była dziwna. Zaskakująco dziwna...
Wataha ta stała na samym końcu miasteczka. Chodzą pogłoski, że kilkanaście lat temu mieszkał tam basior najstarszy wilk świata. Wszyscy go znali. Pewnego burzliwego dnia poszedł na spacer i już nie wrócił. Teraz jego duch mści się na tych, którzy chcą tam mieszkać. Żaden z wilków nie odważyłby się wejść do tego straszliwego miejsca. W noc kiedy księżyc odbija swoje promienie dzieją się tam potworne rzeczy. Z watahy dobiegają jakieś dziwne odgłosy. Raz śmiech, raz płacz.
Właśnie ta rodzina zaczęła igrać z diabłem. Nie wiedzieli co ich czeka. Oni bez żadnego pojęcia o tym co się tam dzieje postanowili tam zamieszkać.
Potem wszyscy poszli obejrzeć watahę. To niesamowite miejsce miało tak wiele zakamarków, że zwiedzenie jej zajęło im całe popołudnie. Była piękna. Jednak cały czas atmosfera w niej była dziwna. Zaskakująco dziwna...
OD James
Urodziłem się i wychowałem w watasze wilków... o rozmaitych temperamentach. Przykładów tych charakterów nie będę podawać(chociaż z chęcią podałbym moją młodszą siostrę i starszego brata...). W wieku dwóch latach, jak każe tradycja(jak kto woli - zasada) miałem zdecydować czy zostać w swojej rodzinnej watasze czy odejść w poszukiwaniu innego domu. Szczerze? Nic mnie tam mnie trzymało... jestem sentymentalny... to fakt. Jednak nie umiałem się tam z nikim dogadać, zbyt duża różnica poglądów i rozumowania. Więc ze względu na powyższe i różne wydarzenia postanowiłem odejść. Jedynie z kim się pożegnałem to moi rodzice oraz, z przymusu z rodzeństwem.
Przyznam iż przez te dwa lata tułaczki i wędrówki nie postanowiłem dołączyć do żadnych napotkanych po drodze watah. Czemu? Może dlatego że... że... że nie miałem powodu. Ta niezależność miała wiele plusów. Ale jeden minus - to nie była wolność. Wiem że to może brzmieć dziwnie... ale to nie było to. Więc stwierdziłem że trzeba z tym skończyć. Po dwóch latach postanowienie znalezienia jakiejś watahy, to się nazywa refleks...
Tak też następnego dnia po 'oficjalnym' stwierdzeniu iż muszę skończyć z tą niekończącą się wędrówką wkroczyłem na tereny jakiejś watahy. W powietrzu unosiły się zapachy różnych wilków. Nie było ich wiele, no ale na pewno to była wataha. Pociągnąłem nosem jeszcze kilka razy i ruszyłem w kierunku najbliższego wilka, czy tam wilczycy. Ostrożnie skrócałem odległość. Przedarłem się przez chaszcze. Gdy już byłem po drugiej stronie swoistego zielonego "muru" niespodziewanie poczułem uderzenie w bok. Przewróciłem się. Chciałem szybko wstać i odskoczyć od napastnika, lecz ten był szybszy i przygwoździł mnie do ziemi.
Przyznam iż przez te dwa lata tułaczki i wędrówki nie postanowiłem dołączyć do żadnych napotkanych po drodze watah. Czemu? Może dlatego że... że... że nie miałem powodu. Ta niezależność miała wiele plusów. Ale jeden minus - to nie była wolność. Wiem że to może brzmieć dziwnie... ale to nie było to. Więc stwierdziłem że trzeba z tym skończyć. Po dwóch latach postanowienie znalezienia jakiejś watahy, to się nazywa refleks...
Tak też następnego dnia po 'oficjalnym' stwierdzeniu iż muszę skończyć z tą niekończącą się wędrówką wkroczyłem na tereny jakiejś watahy. W powietrzu unosiły się zapachy różnych wilków. Nie było ich wiele, no ale na pewno to była wataha. Pociągnąłem nosem jeszcze kilka razy i ruszyłem w kierunku najbliższego wilka, czy tam wilczycy. Ostrożnie skrócałem odległość. Przedarłem się przez chaszcze. Gdy już byłem po drugiej stronie swoistego zielonego "muru" niespodziewanie poczułem uderzenie w bok. Przewróciłem się. Chciałem szybko wstać i odskoczyć od napastnika, lecz ten był szybszy i przygwoździł mnie do ziemi.
OD Śnieżka
Spacerowałam po terenach watahy.Trafiłam na Matta.
-Cześć!- krzyknęłam.
-Hej.- uśmiechnął się basior idąc w moją stronę.
-Gdzie idziesz?- spytałam stając na przeciw niego.
-Nie wiem.Nie mam co robić.Ostatnio nic się nie dzieje.Miałem nadzieję,że znajdę coś do roboty właśnie tutaj.-rzekł.
-No to witaj w klubie Matt.Ja też nie mam co robić.- uśmiechnęłam się.
-To może idziesz ze mną na takie małe polowanko?-spytał Matt.
-No... Ok.-rzekłam bez chwili zastanowienia.
Było tam bardzo fajnie. Wróciliśmy cali w błocie.Chyba nigdy nie zapomnę tego dnia.
-Cześć!- krzyknęłam.
-Hej.- uśmiechnął się basior idąc w moją stronę.
-Gdzie idziesz?- spytałam stając na przeciw niego.
-Nie wiem.Nie mam co robić.Ostatnio nic się nie dzieje.Miałem nadzieję,że znajdę coś do roboty właśnie tutaj.-rzekł.
-No to witaj w klubie Matt.Ja też nie mam co robić.- uśmiechnęłam się.
-To może idziesz ze mną na takie małe polowanko?-spytał Matt.
-No... Ok.-rzekłam bez chwili zastanowienia.
Było tam bardzo fajnie. Wróciliśmy cali w błocie.Chyba nigdy nie zapomnę tego dnia.
OD Matt C.D. Śnieżka
Okazało się, że drogę na plażę nie było łatwo pokonać. Szły długo. Im dłużej tym ciężej było wdrapać się im na dużą górę, bo między innymi to właśnie tą przeszkodę musiały pokonać. Było też wiele innych utrudnień na drodze, np. ogromne jezioro, które zagradzało drogę do bardzo gęstego lasu. Ale to nie wszystko. Na drodze czekało je jeszcze dużo innych rozmaitych przeszkód. Ostatnią z nich była bardzo ale to bardzo wyboista i kręta dróżka z którą wadery już ledwo co sobie poradziły. Gdy dotarły na miejsce nie miały już nawet siły, aby postawić te parę malutkich kroczków do wody, tylko położyły się i zasnęły ze zmęczenia. Potem to już ja musiałem je zanosić z powrotem do Watahy.
-Boże!-mówiłem.-Jakie one ciężkie.
Tam gdy dotarliśmy ja również musiałem odpocząć więc się położyłem i zasnąłem.
-Wadery miały rację.- powtarzałem sobie.- To rzeczywiście był duży wysiłek, aby trafić z powrotem do domu.
-Boże!-mówiłem.-Jakie one ciężkie.
Tam gdy dotarliśmy ja również musiałem odpocząć więc się położyłem i zasnąłem.
-Wadery miały rację.- powtarzałem sobie.- To rzeczywiście był duży wysiłek, aby trafić z powrotem do domu.
OD. Śnieżka cd.Matt
Rano usiadłam przed jaskinią.W oddali zauważyłam nadchodzącą Kaye. Podbiegłam do niej.
-To gdzie dzisiaj idziemy?-spytałam.
-Nie wiem... wymyśl coś.-rzekła i usiadła na przeciwko mnie.
-To może na plaże?-uśmiechnęłam się. Tam jeszcze nie byłam.
-No dobra-powiedziała.
Zaczęłam iść.
-A ty nie idziesz?-zapytałam Kaye.
Ruszyła za mną...
<Matt?>
-To gdzie dzisiaj idziemy?-spytałam.
-Nie wiem... wymyśl coś.-rzekła i usiadła na przeciwko mnie.
-To może na plaże?-uśmiechnęłam się. Tam jeszcze nie byłam.
-No dobra-powiedziała.
Zaczęłam iść.
-A ty nie idziesz?-zapytałam Kaye.
Ruszyła za mną...
<Matt?>
poniedziałek, 10 listopada 2014
OD Matt
Bezludna wyspa? Nie ja wolę swój dom. Swój cieplutki domek.
-Ale ty nie masz domu.-powiedziała Kaya.
Co prawda ja to wiedziałem, ale choć raz chciałem poczuć sie jak domownik. Niestety znowu mi się to nie udało. Troche mi było przykro, ale szybko sie pozbierałem. Potem poszedłem do sklepu. Wracając po drodze spotkałem Śnieżkę, która mówiła mi coś o jakimś niebezpiecznym wilku, który panoszy sie gdzieś po naszej watasze. Trochę się przestraszyłem i szybko wziąłem nogi za pas. Gdy dotarłem do watahy zapytałem się Kai czy to wszystko prawda. A ona odparła, że nie. To znaczyło, że Śnieżka trochę mnie oszukała,albo chciała mnie nabrać. Sam już nie wiem, ale to wszystko jej wybaczam, bo tak naprawde to bardzo miła wadera.
-Ale ty nie masz domu.-powiedziała Kaya.
Co prawda ja to wiedziałem, ale choć raz chciałem poczuć sie jak domownik. Niestety znowu mi się to nie udało. Troche mi było przykro, ale szybko sie pozbierałem. Potem poszedłem do sklepu. Wracając po drodze spotkałem Śnieżkę, która mówiła mi coś o jakimś niebezpiecznym wilku, który panoszy sie gdzieś po naszej watasze. Trochę się przestraszyłem i szybko wziąłem nogi za pas. Gdy dotarłem do watahy zapytałem się Kai czy to wszystko prawda. A ona odparła, że nie. To znaczyło, że Śnieżka trochę mnie oszukała,albo chciała mnie nabrać. Sam już nie wiem, ale to wszystko jej wybaczam, bo tak naprawde to bardzo miła wadera.
OD Śnieżka C.D. Kaya
Nagle podszedł do mnie jakiś wilk.
- Witam.-uśmiechnął się.
-Cześć- powiedziałam lekko przestraszona.
- Przysłano mnie po to abym cie uwolnił z tego okropnego więzienia-powiedział.
- Co? Kto cię tu przysłał?- zapytałam.
- Nie mogę ci powiedzieć, ale gwarantuję, że nic ci nie zrobię.- odparł basior.
Więc mu zaufałam.
-Dziękuję.- ucieszyłam się.
-Choć uciekamy! -krzyknął.
I uciekliśmy. Biegliśmy przez lasy i łąki bardzo długo. Wreszcie dotarliśmy do miejsca w którym było bezpiecznie.
Od tamtej pory czułam się taka bezpieczna i byłam bardzo wdzięczna wilkowi który mnie uratował.
- Witam.-uśmiechnął się.
-Cześć- powiedziałam lekko przestraszona.
- Przysłano mnie po to abym cie uwolnił z tego okropnego więzienia-powiedział.
- Co? Kto cię tu przysłał?- zapytałam.
- Nie mogę ci powiedzieć, ale gwarantuję, że nic ci nie zrobię.- odparł basior.
Więc mu zaufałam.
-Dziękuję.- ucieszyłam się.
-Choć uciekamy! -krzyknął.
I uciekliśmy. Biegliśmy przez lasy i łąki bardzo długo. Wreszcie dotarliśmy do miejsca w którym było bezpiecznie.
Od tamtej pory czułam się taka bezpieczna i byłam bardzo wdzięczna wilkowi który mnie uratował.
OD Kaya cd. Śnieżka
Miałam pół roku i trzy miesiące, kiedy wilki z mojego dawnego stada zaprowadziły mnie do ich wychowanka. Wilka Tonego. Najpotężniejszego wówczas jak do tej pory basiora. By bardzo groźny i bałam się, że coś się ze mną stanie. Na szczęście wilk skazał mnie tylko na 1 rok więzienia za to, że byłam nową waderą i musiałam tam kiedyś trafić, aby nauczyć się co to jest życie. Siedziałam tam dosyć spory kawał czasu...
<Śnieżka?>
<Śnieżka?>
OD Kaya
Jak dołączyłam?
Kiedy byłam jeszcze małą waderą pomyślałam sobie, że może dobrze było by jak w przyszłości poszłabym do szkoły wilczyc i wilków. Niestety moje marzenie się nie spełniło i wylądowałam tu.- Wow. Ale tu jest pięknie.- Zachwycałam się.
Nie mogłam w to uwierzyć jakie tu są widoki. Czuję się tu teraz świetnie, i wcale nie żałuję, że tu trafiłam, i nawet bardziej chciałabym wylądować tu, a niżeli w szkole dla wilczyc i wilków. Nie mam rodziny. Wychowywały mnie inne wilki, Byłam postawiona na pastwę losu.
-Co się stanie to się już nie odstanie.- powtarzałam sobie z dnia na dzień.
Nie wiem kiedy się urodziłam i kto mnie urodził. Nie wiem po prostu nie wiem, ale i tak jestem teraz szczęśliwa i wcale nie myślę o tym co zdarzyło się w przeszłości i co zdarzy się już za parę chwil.
Subskrybuj:
Posty (Atom)